You are hereCzekają na zaległe pensje

Czekają na zaległe pensje


By pracownik - Posted on 04 sierpień 2009

Uczciwie pracowali, niekiedy całe życie w jednym zakładzie. Mimo to nie otrzymują wynagrodzenia. A przecież nikt nie pyta ich, czy mają pieniądze na opłacenie rat albo na czynsz...

image

- Nie spodziewałem się, że zostanę tak potraktowany. Przepracowałem w zakładzie 44 lata - mówi Jerzy Bondara Fot. Dariusz Bloch
Jerzy Bondara czuje się oszukany. Większość swojego życia poświęcił pracy w dawnym Zakładzie Mięsnym „Kujawy” przy ulicy Przemysłowej. Teraz jest na zasiłku przedemerytalnym i bez szans na pracę. - 44 lata tam przepracowałem. Nie spodziewałem się, że będę tak potraktowany - mówi Jerzy Bondara.

„Kujawy” upadły w sierpniu ubiegłego roku. Jerzy Bondara należy do grupy pracowników, którzy zaległe wynagrodzenie mieli dostać od syndyka likwidującego dawny zakład. - Obiecał, że jeśli zrezygnujemy z trzymiesięcznych wypowiedzeń na rzecz miesięcznego, to otrzymamy szybciej pieniądze. Zmieniły się przepisy i znów trzeba było od nowa naliczać należności. W końcu usłyszeliśmy, że dostaniemy je po zlikwidowaniu zakładu - martwi się.

Teraz żyje kolejnymi pogłoskami o wypłacaniu zaległości. Jak twierdzi, w takiej sytuacji jest prawie 200 osób. Inspekcja pracy? Nie pomoże... - Nie ma takich kompetencji. Nadzór nad pracą syndyka sprawuje sędzia komisarz i to do niego można kierować ewentualne skargi związane z działaniem syndyka - wyjaśnia Katarzyna Pietraszak, rzeczniczka prasowa Okręgowego Inspektoratu Pracy w Bydgoszczy.

Syndyk przyznał, że na zaległe wynagrodzenie wciąż czeka blisko 200 osób. - Udało się nam pozyskać pieniądze. Mimo protestów wierzycieli zdecydowaliśmy razem z sądem, że zaczniemy je wypłacać. Trwa procedura i liczę, że jeszcze w tym miesiącu roześlemy je na konta. Pokryjemy blisko połowę należnych wynagrodzeń. Resztę w całości zapłacimy, o ile nie będzie żadnych komplikacji, po uzyskaniu całej należnej kwoty pochodzącej ze sprzedaży zakładu. Zgodnie z umową, ma to być 10 lutego 2010 roku - mówi Eugeniusz Sprengiel, syndyk masy upadłościowej ZM „Kujawy”.

Na zaległe pensje czekają też pracownicy zakładu „Kaba”. Właściwie czekali, bo właśnie otrzymali wypowiedzenia. - Firma tłumaczy się ciężką sytuacją na rynku. Mnie jednak nikt nie pyta, czy mam pieniądze na zapłacenie rat. Nie otrzymałam pensji za cztery miesiące. Zarabiałam trochę ponad 900 złotych. Jestem jedną z ośmiu pracujących tam szwaczek - mówi pracownica zakładu.

Kilkakrotnie usiłowaliśmy skontaktować się z szefostwem firmy, ale bezskutecznie. Jak poinformowali nas pracownicy, przedsiębiorstwo jest w trakcie przenosin. Liczą, że mimo wszystko zakład będzie dalej funkcjonował i wypłacał pensje.

Jak się dowiedzieliśmy, w „Kabie” trwa kontrola. - Na podstawie artykułu 481 kodeksu cywilnego w związku z art. 300 kodeksu pracy, pracownik może wystąpić do sądu z roszczeniem o wypłacenie odsetek choćby od tej części pensji, która została wypłacona po terminie. Inspektor nie może nakazać wypłaty odsetek - informuje Katarzyna Pietraszak.

Express Bydgoski