You are hereStrategia EnergiaPro: zwolnienia i outsourcing

Strategia EnergiaPro: zwolnienia i outsourcing


By pracownik - Posted on 27 lipiec 2010

m200xd.jpg

EnergiaPro zajmuje się przesyłem i sprzedażą prądu na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie. W ubiegłym roku zarząd zaczął opracowywać plan restrukturyzacji spółki. Dzięki niemu podniesiona ma zostać "wartość" grupy Tauron (w jej skład wchodzi EnergiaPro), która na początku lipca zadebiutowała na warszawskiej giełdzie.

Od 2004 roku obowiązują w spółce dziewięcioletnie gwarancje pracownicze, przyznane jeszcze za rządów SLD. Pracownik, który zostałby zwolniony, otrzymałby odprawę w wysokości wszystkich swoich pensji do 2013 roku. By te gwarancje obejść, zarząd wymyślił tzw. Program Dobrowolnych Odejść, który został skierowany do dwóch grup pracowników - tych, którzy już nabyli prawa emerytalne (do emerytury zostało im maksymalnie pięć lat) oraz pozostałych.

Pierwszym zaproponowano odprawę w wysokości od 10 do 65 tys. zł, a także nagrodę jubileuszową wypłacaną raz na pięć lat oraz premię roczną. Dożywotnio będą też otrzymywać ekwiwalent za energię elektryczną, dofinansowanie do wczasów (raz na dwa lata), a w niektórych przypadkach dodatkową pomoc finansową i leczenie sanatoryjne. Ci, którzy pracują w spółce nieco krócej, mogli liczyć na odprawę w wysokości do 100 tys. zł, ale bez dodatkowych świadczeń.

Zarząd liczył, że dobrowolnie odejdzie z firmy ok. 200 osób. Zgłosiło się aż 251 chętnych, ale ostatecznie pieniądze dostanie 246 osób. Program będzie kosztować spółkę ok. 14,5 mln zł. Ci, którzy nabyli prawa emerytalne, dostaną średnio po 52 tys. zł odprawy, pozostali - średnio po 65 tys.

- To pracownicy do niedawna zatrudnieni na stanowiskach inkasentów czy w transporcie. Ich działy będą częściowo restrukturyzowane i zastępowane przez firmy zewnętrzne, jak w np. w przypadku sprzątaczek. To podniesie efektywność spółki i pozwoli na znaczne oszczędności - mówi Tomasz Topola z EnergiiPro.

Kiedy firmy (czy instytucje) chcą uzyskać większe zyski, czy "oszczędzać", zwykle robią to kosztem pracowników. Najbardziej podatni na outsourcing są ci pracownicy, których uważa się za "mało wykwalifikowanych".

Akurat oni traktowani są jak bydło: mają pracować przy ciężkich, czasami niemożliwych do wytrzymania i szkodliwych dla zdrowia warunkach. Pracownicy tacy zwykle nie mają umów o pracę i dostają mniej pieniędzy, bo firma pośrednicząca bierze połowę zysków dla siebie.