You are hereInne Media

Inne Media


Bezprawnie zwolnieni idą do knajpy, zamiast do sądu

ozumieją co mówi do nich szef. Jak najczęściej reagują pracownicy, gdy szef mówi, że ich zwalnia z pracy?

Z naszej ankiety wynika, iż zwolnieni pracownicy wolą udać się do baru "zapić smutki w szklance wódki" (15 proc.), niż walczyć o swoje prawa w sądzie (13 proc.).

Natomiast 29 proc. ankietowanych, odpowiedziało, że po zwolnieniu, po prostu by odeszli, gdyż szef ma niepodważalne argumenty. Zaś 22 proc. osób starałoby się zmienić decyzję przełożonego.
"Mógłbym się zdenerwować, a nawet uderzyć szefa" - tego zdania jest 10 proc. głosujących. Kolejne 7 proc. stwierdziło, że wyzwaliby szefa od najgorszych. Tymczasem 5 proc. osób biorących udział w głosowaniu stwierdzało, że mówiliby i pisali w internecie, że szef to oszust.

Dorota Gardias: to są strajki o przestrzeganie prawa

Na Podbeskidziu, w pięciu szpitalach trwa strajk pielęgniarek. Dorota Gardias twierdzi, że chodzi o przestrzeganie prawa.

W czterech placówkach dyrektorzy nie prowadzą żadnych rozmów ze strajkującymi. Tylko w Wojewódzkim Szpitalu w Bielsku-Białej, dyrektor rozmawia z protestującymi pielęgniarkami. Jak powiedziała portalowi rynekzdrowia.pl Zofia Lubecka – przewodnicząca organizacji zakładowej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w tym szpitalu, rozmowy zostały jednak przerwane do godz. 14.00 w poniedziałek. Strajku głodowego pielęgniarki nie przerwały.

Strajkujące pielęgniarki odwiedziła Dorota Gardian – przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

Dziennik Łodzki: jak firmy oszukują pracowników

Jak podaje "Dziennik Łódzki" coraz więcej firm zatrudnia pracowników "na próbę". Po kilku dniach odsyłają ich z kwitkiem, twierdząc, że nie nadają się do pracy. Nie płacą "próbnym" ani grosza. Państwowa Inspekcja Pracy mówi wprost: to oszustwo, ale "niewiele możemy z tym zrobić".

Karolina, 25-latka z Łodzi, nie może znaleźć stałej posady. Jak dotąd wszędzie pracowała "na próbę". Oferty pracy wyszukuje w gazetach albo wypatruje ich na wystawach sklepów i restauracji. - Tym ludziom wcale nie chodziło o zatrudnienie pracownika, tylko o darmową siłę roboczą - mówi pani Karolina. - Mam za sobą wiele godzin próbnych. Moi znajomi pracują za darmo po 8 godzin dziennie, czasem nawet miesiąc.

Przenosząc produkcję, firmy łamią prawa pracownika

Pracodawca, przenosząc działalność za granicę, powinien powiadomić o tym pracowników i dać im szansę pracy na dotychczasowych warunkach, ale w innym państwie. Większość firm omija unijny przepis, likwidując zakład pracy.

Kierownik niekiedy bywa zwykłym pracownikiem

Nie nazwa stanowiska, ale faktycznie wykonywane obowiązki decydują o tym, czy kierownik ma prawo do wynagrodzenia za nadgodziny

W powszechnym przeświadczeniu każda osoba uznana w firmie za kierownika musi być dyspozycyjna, może pracować do późna i nie ma prawa do wynagrodzenia za nadgodziny. Nie zawsze jednak nazwa stanowiska stanowi o tym, jak firma powinna traktować osobę, która pełni wysoką i odpowiedzialną funkcję. Czasem bywa ona kierownikiem tylko z nazwy i ma uprawnienia zwykłego pracownika.

Pracodawcy mogą dłużej zatrudniać pracowników tymczasowych

Szefowie agencji pracy tymczasowej i pracodawcy mają powody do zadowolenia. Zmiany w prawie pozwalają im dłużej korzystać z pracy tzw. czasowników. Ci natomiast denerwują się, że trudniej będzie zdobyć stałą pracę.

Pani Mariola z Łodzi przez 10 miesięcy żyła nadzieją, że dostanie etat w jednym z miejscowych zakładów produkcyjnych. Regularnie podpisywała umowy z agencją pracy tymczasowej, która regularnie kierowała łodziankę do pracy na tydzień lub dwa. Kobieta etatu się nie doczekała. Teraz szansa na stałą pracę się oddaliła.

Morderczy wyścig na dno w budownictwie

ak podaje Wirtualny Nowy Przemysł, wielu generalnych wykonawców nie wywiązuje się z terminów płatności i przerzuca na podwykonawców koszty drakońskich oszczędności dokonanych, by wygrać przetarg.

Pracownicy Biedronki: Mobing w pracy, czyli donosy i zastraszanie

Mamy dość szykan i zastraszania – mówią pracownicy Biedronki w Poniatowej i Opolu Lubelskim. Oskarżają swojego przełożonego. Wraz z nimi protestują ci, którzy już pożegnali się z pracą.

Poniatowa. Byli pracownicy Biedronki zebrali się pod marketem by wesprzeć swoich protestujących kolegów

Kłopoty zaczęły się w ubiegłym roku, kiedy nadzór nad sklepami w Poniatowej i Opolu przejął nowy kierownik.

– Sam powiedział, że chce rozwalić załogę – mówi pan Mikołaj, który wciąż pracuje w Biedronce. – Po kolei pozbywał się dobrych pracowników. Innym ciągle grozi zwolnieniem. Przeszukuje nasze szafki, dając do zrozumienia, że zawsze może coś podrzucić. Gdy wchodzi do sklepu, to nie wiemy, gdzie uciekać. Tak się nie da pracować.

Sztum: 150 pracowników protestowało na ulicach miasta

Zgodnie z zapowiedziami, około 150 pracowników Polskiej Fabryki Wodomierzy i Ciepłomierzy Fila w Sztumie przeszło w czwartek około godziny 13 głównymi ulicami Sztumu, by zaprotestować przeciw ograniczaniu przez Urząd Miasta i Gminy w Sztumie rozwoju przedsiębiorczości w gminie.

Dodając zdjęcie zgadzam się na przetwarzanie danych, oraz nieodpłatnego wykorzystania zdjęć w serwisie naszemiasto.pl
W manifestacji uczestniczyli wszyscy pracownicy sztumskiego przedsiębiorstwa.

- Jesteśmy tu po to, by wyrazić swój sprzeciw dotyczący niewłaściwego traktowania przedsiębiorców - krzyczeli zgodnie zgromadzeni pod sztumskim magistratem pracownicy przedsiębiorstwa Fila.

Pracownicy odbierają pobory w towarze

Aby jakoś utrzymać rodziny, zadłużają się w bankach i u znajomych, bo zatrudniająca ich Gminna Spółdzielnia w Piszczacu od kilku miesięcy nie wypłaca wynagrodzeń. Część pracowników ma już dość czekania na pensje i zaczyna szukać nowej roboty.